mój mały blog |
:: :: |
Zmiennie... |
|
Czasem mam już dosyć…Ale może od początku.. Dzień zapowiadał się całkiem nienajgorzej… Fakt, budzik w telefonie nie zadzwonił o tej porze, o której powinien (a w zasadzie w ogóle nie zadzwonił) ale mimo to zdążyłam się wyszykować, wypić kawę (jak zwykle między malowaniem a ubieraniem się), nawet zdążyłam na 511 (autobus), mini jogging też udało mi się zaliczyć (od klatki do przystanku) ale nie ważne jaki i kiedy, ważne, że był.. W autobusie nawet usiadłam, (co nie zdarza się często), wszystko zapowiadało się dobrze, i nie myślałam, że pod koniec dnia się trochę popsuje. Dojechałam na zajęcia na Propedeutykę zawodu, i nawet nie spóźniłam się bo w zasadzie nie było korków. Na propedeutyce były oddawane poprzednie projekty, z których dostałam 5- i 4,5 (oceny składowe- na tą końcową) ale cieszyłam się. Po zajęciach wróciłam do mieszkania, poszłyśmy z Ania do sklepu na zakupy. Praktycznie było dobrze (pomijając te sprzeczki co jakiś czas). Później się zaogniło…i jak zwykle się pożarłyśmy…mam już chwilami dosyć.. muszę sobie chyba czegoś poszukać.. Jak jest dobrze to jest fajnie, ale jak się pokłócimy to jest do chrzanu.. Dziś znów sobie pogadałam z Jackiem (jak zwykle było miło). Kolos nieuchronnie się zbliża…. mam nadzieję, że będzie równie dobrze co dziś… |